Liczba postów: 410
Liczba wątków: 64
Dołączył: Lip 2018
Podziękowania; 22
Otrzymano 53 podziękowanie w 45 postach
Są gatunki mrówek które hoduje się łatwo. Jak i takie, których kolonie w warunkach domowych rozwijają się opornie, a niektóre nie rozwijają się wręcz wcale.
Być może przyda się taki ranking osobom zaczynającym przygodę z mrówkami i pomoże im w wyborze gatunku. Bo jak na początku coś nie wychodzi to człowiek się zniechęca
Z mrówkami zagranicznymi niewiele miałem do czynienia poza Messor i Pheidole więc skupię się na gatunkach występujących w Polsce, o których wiem, że są upierdliwe w hodowli.
Według mnie, do Polskich gatunków mrówek trudnych w hodowli z tych dostępnych na rynku, należą: Camponotus fallax, Colobopsis truncata, Manica rubida, Dolichoderus quadripunctatus, Lasius fuliginosus, mrówki z podrodzaju Chthonolasius, Solenopsis fugax.
Do tego dodam jeszcze Camponotus ligniperda i Camponotus herculeanus jako zniechęcające, przez ich długotrwałe stagnacje.
Na pewno o jakimś gatunku zapomniałem, więc dopisujcie gatunki które według Was są trudne w hodowli.
Jeżeli ktoś się ze mną nie zgadza i uważa, że któryś z wymienionych gatunków jest łatwy w hodowli, niech również napisze.
Zapraszam do dyskusji.
Liczba postów: 63
Liczba wątków: 6
Dołączył: Lip 2018
Podziękowania; 2
Otrzymano 9 podziękowanie w 4 postach
Będąc osobą wywołaną do tablicy - napomknę tylko o moich osobistych obserwacjach i doświadczeniach.
Na wstępie - pasożyty są trudne co do zasady; trudności może nastręczyć choćby odpowiedni dobór gatunku gospodarza - co w przypadku takich hurtnic bywa problematyczne. Nadto, z doświadczenia wiem, że pasożyty społeczne są dość wyspecjalizowane, jeśli o środowisko idzie, a co za tym idzie: wrażliwe na błędy hodowcy. Zasadniczo, uwagi z poprzedniego zdania tyczą się również gatunków typowych dla danych środowisk, jak np. Manica rubida (mrówka górska).
Inną sprawą są gatunki, których królowe żyją krótko (L. fuliginosus choćby, czy M. rubra) - tu trudności będą (obok innych powodów, rzecz jasna) wynikać z potrzeby okresowej adopcji młodych królowych, które - po pierwsze - należy jakoś zdobyć, a po wtóre adoptować, co też nierzadko kończy się nieciekawie.
Bardzo oporne w hodowli są gatunki dendrofilne. Można wręcz napisać, że trudność w hodowli rośnie wprost proporcjonalnie do stopnia dendrofilności. Takie C. ligniperda, które są umiarkowanie dendrofilne, drażnią co najwyżej długimi okresami stagnacji, podczas gdy takie C. fallax, które są ekstremalnie dendrofilne - są oporne praktycznie na każdym etapie hodowli.
To zasadniczo tyle, jeśli o moje uwagi idzie.
Pozdrawiam!
Użytkownicy
Liczba postów: 1
Liczba wątków: 0
Dołączył: Sie 2018
Podziękowania; 0
Otrzymano 0 podziękowanie w 0 postach
Paraponera clavata, jest to dość wymagający gatunek, same mrowki nie są zbyt padliwe, lecz największe kłopoty sprawiają larwy, a zwłaszcza ich klucie. Mrówki te potrzebują odpowiednich warunków, takie jak formikarium biotopowe od początku założenia kolonii, jak i zróżnicowanej diety. Karmione tymi samymi owadami przestaną na nie reagować. Mając stały dostęp do cukrów, przestana pobierać białko, przez co z jaj nie będą kluły się larwy. Trzymanie ich w warunkach innych niż biotopowe, może w dłuższym czasie zakończyć się śmiercią królowej. Występuje też u nich częściowa plemetrioza. Gdy kolonia jest zakładana przez więcej niż 1Q dodatkowe Q pełnią rolę robotnic i zdobywają pożywienie, a główna Q zajmuje się wychowaniem potomstwa. Nadliczbowe Q są szybko eliminowane i zastępowane przez robotnice.
Liczba postów: 50
Liczba wątków: 6
Dołączył: Lip 2018
Discord: Maniex#3434
Podziękowania; 17
Otrzymano 2 podziękowanie w 2 postach
Co do Manica rubida, to zdecydowanie się zgodzę. Swoją pierwszą królową złapałem 26 kwietnia tego roku. Pierwsze jajeczka złożyła około 20 maja., a do pojawienia się pierwszej robotnicy 9 października, minęło dokładnie 4 miesiące i 17 dni od złożenia jajeczek. Królowa była strasznie wybredna co do podawanego białka, przez co rozwój potomstwa tak bardzo się opóźnił. Karmówka którą podwałem, to kawałki mącznika, wylęg świerszcza i muszki owocówki, lecz królowa tylko trochę poskubała i wrzucała resztę w miód.
Kolonia ta mile mnie zaskoczyła, gdy przed planowanym zimowaniem okazało się, że bez żadnego dogrzewania, królowa po odchowaniu pierwszych dwóch robotnic zaczęła znowu czerwić. Aktualny stan kolonii to 4 robotnice i pakiet jajeczek, a robotnice chętnie reagują na podawane białko, więc wszystko wskazuje na to, że kolonia zaczyna nabierać tempa
"Don't let someone else's opinion of you become your reality" #SheepyQuote
- Les Brown.
Liczba postów: 65
Liczba wątków: 17
Dołączył: Lip 2018
Reputacja:
6
Discord: Quebracho#1694
Podziękowania; 0
Otrzymano 5 podziękowanie w 5 postach
Bardzo dobrze, że mówimy o upierdliwych mrówkach, a nie tylko o mrówkach trudnych i łatwych. Bo gdyby zaryzykować stwierdzenie, że nie ma mrówek łatwych i trudnych a są jedynie takie, które w hodowli rozwijają się szybko, wolno i takie, które w warunkach domowych nie rozwijają się wcale, to według mnie czterokropek należy do tych pierwszych. Co nie zmienia to faktu, że jest przy tym niezwykle upierdliwy właśnie. Nie mam z tym gatunkiem wielkiego doświadczenia, ale to, które mam, skłania mnie właśnie do takiego wniosku.
W tym roku udało mi się wyhodować jedną stabilną już kolonię Dolichoderus quadripunktacus i dwie mniejsze, początkujące. A kolonia, która półtora roku temu startowała od rójkowej królowej doczekała się już form płciowych.
Każda kolonia mrówek rozwija się tym lepiej, im lepsze – preferowane przez konkretny gatunek – warunki jej zapewnimy. Sęk w tym, że czterokropek stawia pod tym względem dość specyficzne jak na polskie mrówki wymagania i tu jest właśnie pies pogrzebany.
Dolichoderus quadripunktacus to mrówki dość rzadkie. Stosunkowo niewiele jest osób, które w ogóle widziało je w naturze, a jeszcze mniej tych, którzy mieli okazję obserwować lot godowy tego gatunku. Stąd tak mało informacji o warunkach ich hodowli. Wielu zniechęca to na tyle, że nawet nie próbują z czterokropkiem swoich sił. A informacja, że to raczej spokojne mrówki, których kolonie nie osiągają wielkich rozmiarów przy dość wysokiej umieralności, jeszcze to pogłębia. Mrówki powinny przecież mnożyć się jak szalone, przyjmować dosypywane szklankami poczwarki i być agresywne (najlepiej rozszarpywać żywą karmówkę na strzępy i to już przy liczebności kilkudziesięciu robotnic) Dolichoderus quadripunktacus to w takim razie mrówki dla jakiś zupełnych geeków i odklejeńców.
Poza podstawowymi błędami popełnianymi najczęściej przez początkujących hodowców, z czterokropkiem nie wychodzi nam najczęściej z kilku powodów:
- Próbujemy zacząć nie od rójkowej królowej, a od zdegradowanej do roli robotnicy jednej z wielu królowych znajdujących się w gnieździe, aktywnie poszukujących pokarmu razem z furażerkami. Takie próby nie są definitywnie skazane na niepowodzenie, ale znacznie zmniejszają szanse na sukces.
- Do królowej adoptujemy duże furażerujące robotnice zamiast piastunki. Te pierwsze nie będą zajmować się potomstwem. Królową jakoś też niespecjalnie.
- Poczwarki czterokropka są trudno dostępne ze względu na umiejscowienie gniazd zazwyczaj na drzewach. Podrzucenie rójkowej królowej od kilku do kilkudziesięciu poczwarek nierzadko skutecznie stymuluje ją do składania jaj.
- Zamykamy królową w probówce jak gdyby była klasztorna, tymczasem królowa zazwyczaj aktywnie poluje podczas wychowywania pierwszego pokolenia robotnic. Taką królową należy umieścić w zaciemnionej probówce z dostępem do areny.
- Probówkę przygotowujemy po prostu jak w kroku pierwszym, a arenę wysypujemy piaskiem lub żwirkiem. Nie wiem, czy dzieci wciąż jeszcze to robią, ale za moich czasów bawiliśmy się w grę podłoga to lawa. Najogólniej rzecz ujmując, chodziło o to by poruszać się po fotelach, kanapie i krzesłach tak, by nie dotknąć podłogi. Czterokropek jest mrówką dendrofilną. W naturze, a także w formikarium, unika jak ognia chodzenia po glebie, po piasku czy żwirku. Dlatego arenę dla niego lepiej zostawić po prostu szklaną albo wyłożyć korkiem i poukładać na niej gałązki, kawałki drewn, a probówkę odpowiednio przygotować. Poniżej propozycja jak taka probówka mogłaby wyglądać.
- Nie ogrzewamy gniazda albo grzejemy je niedostatecznie. Czterokropek wymaga dogrzewania do 29 a nawet 30 stopni Celsjusza. Ogrzewania do jeszcze wyższych temperatur nie polecam ze względu na podkęcany w ten sposób metabolizm mrówek, które po prostu umierają jeszcze szybciej.
- Powtarzamy mit o tym, że czterokropek jak na nadrzewny gatunek przystało, jest sucholubny i tak próbujemy go hodować. A to nieprawda. Nie taki czterokropek sucholubny jak go malują. Według mnie sprawdza się dość mocno zarysowany gradient wilgotności – najlepiej prosperująca dotąd u mnie kolonia czterokropka miała do dyspozycji w gnieździe korkowym zupełnie suchą i mocno ogrzewaną komorę, w której trzymała potomstwo i dość mokrą, czasem mocno zaparowaną drugą komorę.
- Początkującą kolonię karmimy dwa lub trzy razy w tygodniu tak jak inne posiadane mrówki. Tymczasem najlepiej rozwijają się kolonie, które – gdy mają już lary – są stale, nawet codziennie, zaopatrywane w niewielką ilość świeżego pokarmu białkowego i mają bezwzględnie stały dostęp do miodu.
- Królową albo początkującą kolonię próbujemy karmić dużymi owadami karmowymi, mącznikami, drewnojadami albo imago różnych karaczanów. Niestety małe kolonie czterokropka są nierzadko bardzo wybredne. Zdecydowanie polecam karmienie ich muchami wyhodowanymi z białych robaków ze sklepu wędkarskiego. Takie muchy można przed zamrożeniem dodatkowo nakarmić miodem. Każda z moich kolonii rozkręcała się właśnie na takich muchach, muszkami owocowymi gardząc jak pozostałą karmówką.
Dolichoderus quadripunktacus to z całą pewnością upierdliwe mrówki. Ale unikając wyżej wymienionych błędów, przy odrobinie cierpliwości można doczekać się stabilnej kolonii tego gatunku. A naprawdę warto- nie tylko dlatego, że to bardzo ładny gatunek. Ale przy tak upierdliwych mrówkach satysfakcji z udanej hodowli nie da się przecenić. Bardzo jestem ciekaw doświadczeń innych hodowców z tym gatunkiem.
Liczba postów: 63
Liczba wątków: 6
Dołączył: Lip 2018
Podziękowania; 2
Otrzymano 9 podziękowanie w 4 postach
07 Gru 2019, 12:21
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07 Gru 2019, 12:29 przez BartTP.)
Oczywiście Quebracho ma stuprocentową rację. Nie ma mrówek trudnych w hodowli - tylko takie którym nie potrafimy zapewnić odpowiednich warunków.
Użytkownicy
Liczba postów: 2
Liczba wątków: 0
Dołączył: Gru 2022
Discord: Niemam
Podziękowania; 0
Otrzymano 0 podziękowanie w 0 postach
19 Gru 2022, 23:50
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19 Gru 2022, 23:58 przez Tetra224.)
Są mrówki które ciężko się choduje np:Odomtomachus.Odontoponery.Harpegnathos
Ale nawet proste mrówki mogą paść bez powodu ja raz chodowałem Lasius Niger z trójki
i przez rok składała jaja a potem je zjadła kicha nie.
To prawda ale czasem też to wina mrówek jak z trójki to pasożyty albo roztocze z nikąd
Użytkownicy
Liczba postów: 2
Liczba wątków: 0
Dołączył: Gru 2022
Discord: Niemam
Podziękowania; 0
Otrzymano 0 podziękowanie w 0 postach
03 Sty 2023, 19:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03 Sty 2023, 19:26 przez Tetra224.)
Przepraszam literówka rójka
Chciałbym poprosić o rade co jak mrówki nie wychodzą z probówki
i nie jedzą
PS: mam na myśli Lasius niger
Liczba postów: 164
Liczba wątków: 10
Dołączył: Kwi 2019
Reputacja:
14
Podziękowania; 10
Otrzymano 31 podziękowanie w 29 postach
Istnieje opcja edycji postów, możesz literówki poprawiać bez pisania nowego postu
Za to z pytaniem o poradę proszę o założenie nowego tematu. Ten jest od dyskusji o gatunkach trudnych w hodowli, a nie o trudnościach w hodowli.
|