#1
Zacznę od orzecha.

   

[font=Times New Roman]Gniazdo miało być dla malutkiej kolonii Temnothorax. Pierwsze gniazdo, pierwsze doświadczenia. Dla wielu z Was mogą to być banały, ale nowicjuszom może się ta wiedza przydać. Dziurki porobiłem wiercąc małymi nożyczkami, przegrody z korka wkleiłem i wydawało się, że największym problemem jest to jak je nawadniać.[/font]

   

No to poszedłem po nitce do kłębka.

           

Szybkę wyciąłem z plexi po ferrero i idealnie wyszlifowałem do krawędzi łupiny, wszystko wyglądało bajecznie Smile (niestety nie mam foto). Zalałem sznurek wodą, wilgoć pięknie rozeszła się po części gniazda. Już widziałem szczęśliwą mrówczą rodzinę w swoim nowym domku…. I orzech pękł. Pękł drugi i trzeci. W sumie to na początku mogłem to sprawdzić, ale kto by pomyślał Wink
Pomimo, że mrówki żadnego gniazda jeszcze nie potrzebowały (Q+2W Smile) przystąpiłem do pracy.
Wyciąłem dwa prostokąty z podkładki pod kubek(50x38x3mm), przestrzeń gniazda wyciąłem przed sklejeniem. Dzięki temu mogłem wyszlifować i zaokrąglić krawędzie komór papierem ściernym. Skleiłem korek, obkleiłem całość plastikiem poza wejściem 2x2mm, bo ambitny i dalekosiężny plan zakładał, że gniazdo będzie leżeć na arenie u gmachówek.
(Foto w trakcie przeprowadzki do gniazda opisanego dalej)

       

Znalazło się gniazdo, znalazły się też i mrówki Smile Podsumowując: istotne jest żeby warstwy korka i plexi dookoła komory nawadniającej były szczelnie zaklejone, zapobiegnie to przelewaniu się wody pomiędzy warstwami do wnętrza gniazda, komora nawadniająca jest zbyt blisko części gniazdowej, na szczęście mrówki kopały głównie w dół. Podczas nawadniania igła zatykała jedyny otwór, powietrze z komory nie miało gdzie uciekać i wyciskało wodę przez otwór, gniazdo trzeba było po nawadnianiu wycierać. Mrówki ostatecznie przegryzły się do komory nawadniającej, ale przez otwór w plexi.
I pomimo, że po wprowadzeniu mrówki zajmowały pół gniazda to po miesiącu zaczęły korzystać z probówki którą olewały od samego początku. Byłem zdumiony przyrostem potomstwa i zachwycony koniecznością budowy kolejnego gniazda. Padło na tajemniczą balsę. Kupiłem deskę 8mm w modelarskim, pożyczyłem małą szlifierkę z głowicami  i przeniosłem się do mojego świata mrówek Smile. Głowice się przydały, szlifierka nie. W balsie pracuje się bardzo przyjemnie. Kształt komór ponacinałem tapeciakiem, potem zrobiłem nacięcia wzdłuż włókien co 1mm i powstałe listewki wyskrobywałem. Wykończyłem ręcznie głowicami do szlifowania. Trzeba być delikatnym, balsa jest miękka, omsknie się ręka i zostaje rysa.  Komora nawadniająca jest umiejscowiona tak, żeby woda mogła przemieszczać się naczyniami. W drewnie przesiąkanie zawsze będzie się odbywać szybciej wzdłuż włókien. Tym razem obkleiłem plastikiem górę, dół, i 2,5 boku. Część boków najdalszą komorze nawadniającej zostawiłem żeby drewno w tej części było zawsze suche. No i dwie dziurki do komory nawadniającej, jedna na igłę, druga odpowietrzacz. Gniazdo było gotowe.

   

Mrówki były zachwycone, królowa zostawiła większość potomstwa i przeniosła się tam po kilku godzinach z małym orszakiem, reszta dołączyła w ciągu doby Smile.

           

 Podsumowując: mrówki w balsie prezentują się świetnie,  zbyt duża komora nawadniająca i przydało by się jakieś medium trzymające wodę, żeby całość od razu nie spływała w drewno(np. sznurek). Wysycha trochę  szybciej niż korek, mało czytelny gradient wilgotności, różnicę pomiędzy suchą, a mokrą widać, ale czy jest wilgotne i w jakim stopniu już ciężko ocenić. Wstawiona włóknami pionowo do podstawki z wodą podsiąka dużo wyżej niż wstawiona poziomo. Czyli w sytuacji gdy do pionowego gniazda da się wkład włóknami poziomo to podczas nawadniania od góry woda bardziej będzie się rozsączać na boki niż spływać na dół. Jak namoczycie część i wysuszycie to na granicy mokrego z suchym porobią się żółte smugi, chyba soki z drewna. Balsa kilkukrotnie namoczona i suszona zmienia się trochę. Drewno się płucze, potem przy częściowym moczeniu powstaje mniej plam. Przez niepłukaną balsę woda przesącza się jak przez sito, drewno robi się szybko mokre, płukana balsa nasiąka wolniej. Badania w toku.
Na razie tyle. W planach budowa gniazda z balsy dla gmachówek i gniazda z gąbki florystycznej dla messorów.
A dzisiaj wygląda tak i już wiem dlaczego larwy tak rosły.

               

A na koniec kompakty z ferrero  i linijki

       

Zapraszam do pokazania Waszych samoróbek  Smile
Odpowiedz
Podziękowanie od:
#2
Z powodu nadmiaru zajęć  projekt kolejnego gniazda z balsy zawiesiłem. Zadowoliłem się gotowcem i wprowadziłem tylko małą zmianę. Gniazdo jest nawadniane od góry a mrówki mają dostęp do połowy dolnych komór. Żeby je nawodnić trzeba zalać całą prawą stronę. Im więcej wilgoci, tym więcej miejsca na glony i pleśń. Dla tego postanowiłem zrobić mały otwór w dolnej części i nawadniać gniazdo od dołu.  Jak mrówki dokopią się do końca zacznę nawadniać od góry, żeby nie lać im wody prosto w gacie.  Żeby za bardzo nie ingerować w konstrukcję gniazda (chociaż bardzo mnie korciło  Smile ) pomiar warunków życiowych rozwiązałem w ten sposób.

   

Oczywiście otwór sondy zakleiłem metalową siatką.

   

Istotne jest, żeby użyć gęstego kleju, rzadki rozejdzie się po siatce i zatka otwory. Taka sonda blisko gniazda bardzo się przydaje, zwłaszcza początkującym hodowcom. Już na samym początku przegiąłem z wilgocią i miałem okazję zaobserwować jak mrówki się wtedy zachowują (i wiedziałem dla czego tak robią). 
W tym korku, zgadnijcie którym, gniazduje mała kolonia Temnothorax sp. Jeżeli chcesz trzymać te mrówki na arenie innych mrówek i nie chcesz robić im gniazda, wstaw korek z gąsiora. Niemielony, z naturalnymi szczelinami. Kilka kropli wody w jedną ze szczelin co kilka dni im wystarczy.

   

Ale do rzeczy. Projektując arenę dla Szczęśliwej rodziny (tak nazwałem swoją kolonię Camponotus ligniperda) i myśląc o wielu rzeczach na raz wpadłem na pomysł roślinnego poidełka dla mrówek. Jak je wykonać?
Plastikowa szalka Petriego ok.50mm z otworami wentylacyjnymi. Takie 3 bruzdy dzięki którym między dwoma częściami szalki powstaje mała szczelina. Większa część to nasza podstawka, mniejsza to wieczko. W wieczku robimy mały otworek przez który będzie uciekać powietrze podczas dolewania wody, dzięki temu cała szalka będzie mogła napełnić się wodą.

   

Tak przygotowane naczynie napełniamy odstaną 24h (pozbawioną chloru) wodą i wkładamy roślinę.

   

Ja polecam stosować mchy akwariowe, a przede wszystkim Mech jawajski. Wystarczy mu minimum światła i kranówa. Jak pielęgnować? Na bieżąco dolewać w szczelinę odstaną wodę, roślina (i mrówki) nie może wyschnąć. W przypadku szalki z otworem co jakieś 3-4 dni, w szklanej bez otworu woda gromadzi się tylko w szczelinie między szalkami i trzeba ją uzupełniać częściej, co 1-2 dni (zależnie od temperatury). Można dodać wystrój: piasek, kamyczki.

   

Przy szalce bez otworów wentylacyjnych i dziurki piasek dodatkowo podsiąka i gromadzi wodę wewnątrz szakli. Zalecam wystój pochodzenia mineralnego przepłukany wrzątkiem, odradzam stosowania rzeczy organicznych: części roślin, korzenie. Raz w tygodniu roślinę wyciągamy i płuczemy w odstanej wodzie, szalkę czyścimy wacikiem pod bieżącą wodą, wystrój ja osobiście wymieniam nie bawię się w płukanie. Przycinać nożyczkami lub rozrywać. Najlepiej stosować rośliny kupione w akwarystycznym i przez internet lub od znajomych z ustabilizowanym akwarium. Wtedy mamy pewność, że na roślinie nie będzie żadnych szkodliwych mikrobów i pasożytów. Rośliny kupione w żelu trzeba z niego dokładnie wypłukać. Jeżeli arena jest w bardzo zacienionym miejscu to Mech jawajski można doświetlać zwykłą lampką biurkową z żarówką led przez kilka godzin dziennie. W przypadku utrudnień z pielęgnacją np. wyjazd, mech można przełożyć do większego naczynia z wodą lub do probówki zatkanej korkiem z odrobiną wody. Proste poidełko dla mrówek z ładną rośliną która dodatkowo oczyszcza wodę dla naszych podopiecznych z toksyn. Poidełko zalecam dla większych mrówek np. Camponotus, Formica, szczelina ma ponad 1mm, małe mrówki mogą się potopić.

               

W następnym odcinku… beton.
Odpowiedz
Podziękowanie od: korek
#3
Fajny patent z poidełkiem. Napisz koniecznie za jakiś czas jak się sprawuje.
Odpowiedz
Podziękowanie od:
#4
Fajny wpis na pewno się przyda. Mam pytanie ta kratka wentylacyjna na ostatnim zdjęciu to z ant3d 5cm ?
Odpowiedz
Podziękowanie od:
#5
Tak, 5cm z Ant3d. Wcześniej siatki wklejałem i maskowałem np. uszczelką od słoika (widać u Temnothorax) albo tak.

   

Ale takie rozwiązanie jest estetyczniejsze i praktyczniejsze.

   

Na szybko jeszcze poruszę temat przesiedlania z probówki przy zbyt małej arenie. Serce mnie boli jak widzę wytrzepywane mrówki i ogarnia mnie trwoga jak widzę opartą o krawędź areny probówkę Wink

   


Plastelina dla mnie jest zbyt licha dlatego zmontowałem, z tego co znalazłem w piwnicy, stojak do przesiedleń. Wygląda topornie, ale można też zrobić sobie ładny. Szło by też zrobić mniejszy, na mniejsze areny. Ważne żeby był ciężki, dla tego postawiłem na stal. Jest bardzo stabilny, można z tym biegać, byle bez mrówek Smile

                       
Odpowiedz
Podziękowanie od:
#6
Niezła konstrukcja. Adam Słodowy by się nie powstydził Smile
Odpowiedz
Podziękowanie od:
#7
Mam te same pojemniki, jeden krążek wystarcza? Wentylacja jest wystarczająca ? Kończę powoli robić arenki i właśnie została mi wentylacja. Z tym pudełkiem z szalki zainspirowałeś mnie do czegoś podobnego Smile

Edit: czym robiłeś otwory pod ta wentylację ?
Odpowiedz
Podziękowanie od:
#8
Też się zastanawiałem czy wystarczy dlatego zrobiłem z boku i mam miejsce na więcej, ale jak na razie jest dobrze. Dodatkowo otwór znajduje się nad dogrzewaną częścią areny i konwekcja też robi robotę.
Otwór zrobiłem mini szlifierką. Odrysowałem,  wywierciłem obok siebie dziury w odległości 1-2mm od linii i potem cisnąłem wiertłem w bok żeby połączyć dziury. W ten sam sposób  (bokiem wiertła) szlifowałem brzeg często przymierzając.

   

Wystające części boku uszczelki wyciąłem żyletką, żeby się nie szarpać przy otwieraniu. Jak nie uszkodzisz części górnej to zachowa szczelność (sprawdzone na Temnothorax). Tylko nie wytnij zbyt dużo.

       
Odpowiedz
Podziękowanie od:
#9
Zamiast meczyc sie "dremelkiel" po obwodzie proponuje wierlo lopatkowe - zdaje egzamin, tylko podlozcie jakas deseczke pod material by nie wiercic w powietrzu. Jesli na wiertarce macie bicie to o rozmiar mniejsze lub najpierw wywierccie otwory i dopiero zamawiajcie pod wymiar wentylacje. Przy wierceniu otworow pod wezyki dobrze sprawdzaja sie wiertla do drewna (tylko nie zapomnijcie o pilocie)
Odpowiedz
Podziękowanie od:
#10
Witam.
Ja do wycinania otworów w plexi polecam taki frez z węglika VHM:
   
Spisuje się bardzo dobrze, wystarczy wygładzić papierem ściernym:
   
Odpowiedz
Podziękowanie od:


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Szczelność gniazda - Messor barbarus Matt 7 1,256 02 Mar 2020, 01:23
Ostatni post: Revan
  Wymiary gniazda wujo 2 1,202 05 Kwi 2019, 19:06
Ostatni post: wujo
  Budowa gniazda dla Tetramorium sp. STROUX 1 1,347 18 Lut 2019, 22:03
Ostatni post: korek

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

1 gości