#1

Witam, czy można podrzucić poczwarki L. niger do L. emarginatus? Próbował ktoś taki manewr? Ogólnie ciekawi mnie czy podkładanie poczwarek między różnymi gatunkami Lasiusów zawsze się sprawdzi.


Odpowiedz
Podziękowanie od:
#2
Nie było żadnych wskazówek więc poszedłem na żywioł i dodałem poczwarki do 2 królowych L. emarginatus. Efekt jest taki, że jedna królowa ma już masę robotnic i dobrze funkcjonuje, a druga wszystko zagryzła po otworzeniu (przynajmniej tak mi się wydaje, chyba że robotnice jakoś same wyszły, w co wątpię), więc musiałem jej pozabierać wszystkie te poczwarki. Po paru dniach znowu wrzuciłem jej 3 kokony i znowu lipa, widzę 2 trupki i kokon, którym wcale się nie zajmuje. Jakaś oporna się trafiła... albo ta pierwsza z fartem zaakceptowała nie swoje potomstwo, nie wiem, nie mam doświadczenia w tej materii. Za kilka dni zrobię ostatnią próbę, jak znowu będą trupki to sobie odpuszczę i będzie siedzieć sama, aż wyprowadzi własne potomstwo (jajka/larwy już są).
Odpowiedz
Podziękowanie od:
#3
Mała aktualizacja:

- u pierwszej królowej, której dorzuciłem dużo poczwarek (myślę że ok. 100 lub więcej), sporo pootwierały, ale pewnego dnia niektórym robotnicom coś się nie spodobało i zaczęły mi podgryzać królową. Całe szczęście że akurat miałem na nie oko i szybko zainterweniowałem. Większość robotnic w panice uciekła na sam koniec gniazda, a królowa próbowała się rozprawić z tymi atakującymi. Rozdzieliłem towarzystwo, dałem królowej tylko białe (niedawno otwarte) robotnice, może z 5 sztuk, i z 40 kokonów. Z tego wyszło ok. 30 robotnic, reszta trafiła na śmietnik albo była martwa (albo zagryzły, albo źle otworzyły, albo uszkodziłem kokony przy podrzucaniu). W tej chwili jest spokój i nie zauważam jakiś aktów agresji. Wydaje mi się, że za pierwszym razem podrzuciłem zbyt dużo i część się zorientowała, że coś tu nie gra, szczególnie gdy królowa zaczęła nieco wędrować po gnieździe (może jej zapach osłabł). Kolejnym powodem może być zbyt częste doglądanie/ruszanie gniazda, ciągle mnie świerzbiło aby to robić. Teraz gniazdo leży w ciemnym miejscu na foli bąbelkowej, jest dodatkowo zakrywane, a jak do nich zaglądam to wciąż mają ciemno, ogólnie staram się jak najmniej ruszać samym gniazdem (tylko jeśli trzeba podać pokarm - jeszcze nie podpiąłem areny).

- jeśli chodzi o drugą królową to z poprzednich podrzutków wyszła tylko 1 robotnica. Dorzuciłem znowu z 10 kokonów, z czego wyszło 4 zdrowe robo (w sumie jest ich teraz 5), a reszta była uszkodzona lub trafiła na śmietnik. Tutaj nic już nie kombinuje bo nie mam co dorzucić,

Nie jest to jakiś eksperyment na dużą skalę, w to mogę się bawić osoby, które mają dostęp do większej liczby królowych i kokonów. Wydaje się jednak, że podrzucenie jest możliwe, ale nie należy przesadzać z ilością, bo przy kilku natrętnych sztukach królowa się wybroni, ale przy kilkudziesięciu niekoniecznie. Z drugiej jednak strony ryzyko zagryzienia (nawet przez własne robo) istnieje zawsze, kiedyś robotnice F. sanguinea zagryzły mi królową w 4 letniej kolonii, coś im odbiło, pokąsały ją tak, że po kilku dniach padła (mimo, że po tym fakcie znowu się nią zajmowały). No ale ta to potrafiła mi nawet wyskoczyć z gniazda na arenę i sobie pobrykać.
Odpowiedz
Podziękowanie od:
#4
Kolejna aktualizacja:

- w przypadku pierwszej królowej, mimo zmniejszenia podrzutków, po jakimś czasie znowu był młyn i zaczęły podgryzać królową. Ostatecznie zostawiłem chyba tylko 3 najsłabiej wybarwione robotnice i tyle, aby coś tam przy królowej ogarniały.

Obecnie druga królowa ma już ze 30 swoich robo + wciąż te 5 wcześniejszych podrzutków. Pierwsza królowa ma 7 swoich robo i 3 podrzutki.

Może dorzucenie nie swoich robo jest możliwe, ale raczej trzeba to robić w jakiejś sensownej proporcji. Obadam w przyszłości przy większej kolonii czy będą w stanie zaakceptować trochę nigerków, aby nieco urozmaicić hodowlę. L. emarginatus są zdecydowanie mniejsze i śmiesznie się poruszają (tak skokowo) w porównaniu z nigerkami.
Odpowiedz
Podziękowanie od:
#5
Niestety ta pierwsza kolonia (mniejsza) padła. Lipa trochę bo nie dawała żadnych oznak, że coś jest nie tak. Dzień wcześniej zauważyłem tylko, że mrówki z okolicy waty przeniosły potomstwo na środek probówki, ale bez żadnych spin, czasami tak robiły. Pech chciał, że akurat jednego dnia wcale nie zajrzałem do mrówek, no i na drugi dzień taka przykra niespodzianka. Kolonia miała sporo potomstwa w różnym stadium, wyciągnąłem z nich 3 nigerki, a resztę (czyli 5) podpiąłem do większej kolonii. Po chwilowej panice wszyscy się uspokoili, a większa kolonia przeniosła nowe potomstwo do siebie.

I w ten oto sposób została mi tylko jedna L. emarginatus, ale żeby nie było zbyt nudno to zamówiłem jeszcze Lasius umbratus i Lasius flavus, nigdy nie miałem "żółtków" więc wziąłem obie dla porównania.
Odpowiedz
Podziękowanie od:


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Czy to poczwarki królewskie? PLrc 2 72 15 Lip 2021, 14:50
Ostatni post: PLrc
  Białko dla Messor Barbarus Patryk 2 496 22 Lis 2020, 11:20
Ostatni post: korek
  Choroba L. niger k.domoradzki 1 374 14 Lis 2020, 21:52
Ostatni post: KitApple
  Jaka siatka dla Camponotus Ligniperda? spirit 7 670 25 Sie 2020, 02:24
Ostatni post: spirit
  Doświadczenia związane z hodowlą Lasius emarginatus Thomson 1 310 27 Lip 2020, 20:55
Ostatni post: Revan

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

1 gości