#1
Na początku lutego 2019 roku kupiłem w jednym z internetowych sklepów samotną królową Messor barbarus. Mrówka była po zimowaniu. W pierwszych dniach umieściłem w probówce przegrodę z korka, zrobiłem to niedokładnie, co potem stworzyło spory problem. Do ogrzewania użyłem pięciowatowej maty grzewczej bez regulacji temperatury. Przymocowałem ją do pudełka śniadaniowego w taki sposób, żeby temperatura wewnątrz nie przekraczała 26 stopni, zamkniętą probówkę położyłem wewnątrz. Żeby uniknąć dużych wahań musiałem kilka razy dziennie robić kontrolę i manipulować matą grzewczą. W takich warunkach królowa spędziła ponad miesiąc. Zaglądałem do niej co siedem dni. Pomiędzy drugim a trzecim tygodniem złożyła trzy jaja. Pomiędzy trzecim a czwartym tygodniem jaja wkulały się w szczelinę pomiędzy szkłem, a źle dopasowanym korkiem, królowa nie była w stanie ich wyciągnąć. Musiałem usunąć przegrodę uważając, żeby nie rozgnieść potomstwa. Dwa jaja przeżyły, trzecie zostało zjedzone. Ponieważ w probówce kończyła się woda podłączyłem od razu nową z dwoma porządnie dopasowanymi przegrodami. Bez dogrzewania, z zasłoniętą nową probówką królowa przeprowadziła się po niecałym tygodniu. Mniej więcej w czasie, gdy z pierwszych jaj wykluły się larwy złożyła kolejny pakiecik jaj. W kwietniu zaopatrzyłem się w termostat, sprzętu używałem do dogrzewania również drugiej kolonii, dlatego żeby zoptymalizować hodowlę probówkę podłączyłem do areny. Z racji, że u żniwiarek miała być najwyższa temperatura u nich zamontowałem sondę termostatu i ustawiłem na 26,5 stopni. Temperatura mierzona termometrem umieszczonym na arenie nie przekraczała 28 rzadko spadała poniżej 27 stopni, ale musiałem pobawić się trochę kartonowymi podkładkami. Bez nich arena bardziej się przegrzewała. Z termostatem kupiłem również czerwoną folię. Użycie jej oraz umieszczenie probówki poza pudełkiem umożliwiło łatwiejszą i mniej stresującą dla mrówki obserwację.

           

Pierwszego dnia po podłączeniu areny dwukrotnie widziałem królową badającą teren areny. Pomyślałem, że to dobra okazja żeby ją dokarmić. Zostawiłem na noc na arenie kawałek karaczana i pogniecione nasiana maku. Królowa zjadła karaczana, resztki wyniosła na próg probówki, przyniosła sobie też  jeden kawałek balsy. Do wystroju areny użyłem różnej wielkości kawałków korka i balsy żeby dać robotnicom materiał do zatkania wejścia do gniazda, ale królowa postanowiła zrobić to sama. Przez kolejne dwie noce znosiła odpowiednie i wynosiła nieodpowiednie kawałki. Użyła tylko największych, w piasek w ogóle się nie bawiła. Potem już siedziała spokojnie, w tym okresie pojawiły się pierwsze poczwarki. Pierwsze robotnice  pojawiały się w maju, na początku zajmowały się tylko zatykaniem wejścia piaskiem. Przebudowały toporną konstrukcję królowej (możliwe, że również z jej pomocą) przez kilka dni ignorując leżące nasiona i podawane codziennie owady. Zacząłem się martwić, ale kiedy w końcu rozpoczęły zbieranie nasion uspokoiłem się i zacząłem podawać białko co 3 dni. Nasiona uzupełniam jak spada rozmaitość w magazynie. Podaję mieszankę nasion maku, lnu, chia, traw, czasami mniszka lekarskiego, lawendy oraz orzechy i świeże owoce. Kiedy kolonia rozrosła się do około 15 robotnic mrówki zaczęły kopać tunel pod termometrem na arenie i dogrzewać w nim poczwarki. Pierwsza robotnica padła po około dwóch tygodniach, do czasu podłączenia nowego gniazda znalazłem w sumie 3 i trochę szczątek na śmietniku(2-3). Kiedy kolonia osiągnęła liczebność ok. 80 robotnic podłączyłem nowe gniazdo. Opis z budowy tutaj. Pierwszym korytarzem robotnice osiągnęły najciemniejsze i najwilgotniejsze miejsce w gnieździe i przestały na tydzień kopać.

               

Obecnie trwają prace nad drugim tunelem. Od około trzech tygodni mrówki używają probówki tylko jako magazynu, całe potomstwo jest w gnieździe. Na początku przeprowadzki zasłaniałem całe gniazdo, teraz zasłaniam czerwoną folią tylko frontową szybę żeby mrówki tworzyły tunele od przodu.

                   

Pleśni nie widać, od 26.08 dolałem w ratach ok. 8ml wody, po porządnej gimnastyce nauczyłem się oceniać wilgotność bez podświetlania gniazda.

           


Pytania i sugestie tutaj.
Odpowiedz
Podziękowanie od:Kylovsky (31 Maj 2020 19:35)
#2
Na przełomie września i października rozwój kolonii zaczął zwalniać. Potomstwa ubywało, mrówki zaczęły gardzić białkiem. Albo je ignorowały, albo udawały, że jedzą i wynosiły na śmietnik jak nie patrzyłem. Do listopada z pokaźnej górki zrobiła się szczypta poczwarek. Naturalnie zacząłem zmniejszać intensywność karmienia. Obecnie dostają niewielkiego owada raz w tygodniu, ale wydaje  mi się, że niejadki wciąż oszukują i rzucają psu pod stołem albo coś, bo posiłek znika niespodziewanie i nigdzie go nie widać. Przez około miesiąc rozwój byt tak wolny, że bilans wydawał się zerowy. Kolonia nie zwiększała swojej liczebności i jedynym objawem rozwoju było pojawianie się robotnic z coraz większą głową. Pod koniec października ich wielkość zaczęła dorównywać wielkością głowie królowej. Obecnie największe robotnice mają zdecydowanie większą głowę, potomstwa przybyło niewiele, są dwie szczypty, ale wystarczyło to, żeby kolonia zaczęła znowu przyrastać dzięki czemu liczy sobie około 150 robotnic.

           

Czas zastoju sprowokował mnie do sprawdzenia na ile mrówki potrzebują dogrzewania. Potomstwo przy piecu zalegało o wiele rzadziej więc przełożyłem kabel grzewczy pod róg areny przy wejściu do gniazda. Co do dogrzewania niewiele się zmieniło, może rzadko, ale wciąż robotnice nosiły swoje podopieczne w ciepłe miejsce. Za to na samej arenie w końcu zaczęło się coś dziać. Czytałem wcześniej o tym, że mrówki przekopują wystrój i może to stwarzać problemy ,ale chciałem tego doświadczyć . Chciałem zobaczyć jak wygląda praca mrówek oraz ich wyczucie estetyki. I tu się nie zawiodłem. Na początku robotnice poprawiły tylko wejście do gniazda uznając je za zbyt przestrzenne, po czym na arenie zapanowała harmonia. Żaden element krajobrazu się nie zmieniał, śmietnik został  schowany w lesie za skałą tak sprytnie, że przez miesiąc myślałem, że mrówki nie produkują śmieci. No, ale wszystko się zmieniło jak w zewnętrznym świecie zrobiło się ciepło. Ruszyły wykopaliska, oczywiście wszystko zaczęło się z zaskoczenia, jak napad na bank. Najpierw mrówki opróżniły pełne poidełko w ciągu nocy. Wcześniej zajmowało im to tydzień, więc stałem zdezorientowany rano nad pustym korytem i zastanawiałem się co stało się z wodą. Podnoszę poidełko, od spodu mokre, przyklejony piasek. Przecieka, czy co?? Szkoda, że powiedziałem to nagłos, bo jak odkładałem napełnione poidełko to piasek się zawalił odsłaniając korytarz i mrówki zaczęły ze mnie chichotać. To był początek zabawy, robotnice przekopywały piach tworząc nowe korytarze. Oczywiście ciągle im się waliły, to musiały ciągle go moczyć, nosiły wodę, nawet poidełko zasypywały ta, żebym się nie zorientował. Musiałem codziennie dolewać wody, żeby nie wysuszyć mchu. Po zastanowieniu, w obawie, że mrówki przeprowadzą się na arenę, przełożyłem kabel z powrotem na gniazdo, ale zabawa trwała dalej i do dzisiaj mrówki mają budowlane zrywy, co kilka dni moczą piasek i kopią.

       

Pod koniec października zrobiłem sprzątanie, na śmietniku znalazłem 34 trupki i troszkę szczątków (2-3 mrówki) . Zmieniłem również inkubator, bo skończyła się woda, pomimo że mrówki od bardzo dawna nie wykorzystują go do wychowu. Zrobiły sobie z niego magazyn, ale ja chciałem, żeby nasiona były w gnieździe dlatego większość nowej probówki wypełniłem wodą i nie dałem żadnych przegród.  Prawie całą kolekcję nasion (trochę zostało w konektorze) przesypałem do małej probówki i położyłem na arenie. Mrówki zgłupiały. Śmietnik został podzielony na dwie kupki w tylnych rogach areny.  Nasiona leżały nieruszane przez kilka dni, czasami jakaś znudzona robotnica brała jedno i chodziła z nim po arenie. Po około tygodniu mrówki miały już plan i od rana pakowały nasiona do wężyka łączącego gniazdo z areną ale chyba przypomniały sobie, że kiedyś już próbowały je tam składować i z tego samego powodu (tak podejrzewam) zaczęły przenosić je dalej. Uznały że na magazyn najlepiej nada się najmniejsza komora w gnieździe i rozpoczął się logistyczny koszmar. Gimnastyka trwała przez trzy dni, mrówki dniami i nocami układały nasionka licząc na to, że się zmieści, po czym podzieliły resztę kolekcji do konektora i największej komory na dole gniazda.

   

Nie wiem czy to przez moją kuchnię, ale już szósta robotnica postanowiła zdechnąć w karmidełku. Z nowości mrówki dostały nasiona brokułu i zjadły, zjadły też rzodkiewkę w dwóch odmianach, ale leżała do czasu pojawienia się pierwszych majorów. Może umknęło mi to wcześniej, ale po jej zjedzeniu mrówki zrobiły żółty chlebek. Produkują go też w kolorze brązowym, szarym i białym. Owocami przestały się interesować w październiku, mimo moich prób dogodzenia olewały wszystkie, te słodkie i te kwaśne. Przestałem je podawać i chyba zacznę dopiero na wiosnę. Poszperałem też za nasionami z elajosomami. Kupiłem ostróżkę ogrodową i wieloletnią, szczaw zwyczajny, chabra bławatka, czarnuszkę damasceńską oraz miętę pieprzową. Pomimo, że magazyny pełne zacząłem planować co podam pierwsze, ale ciągle coś grało mi z tyłu głowy. Sprawdziłem i faktycznie przeczucie mnie nie myliło, ostróżka jest trująca!! Przejrzałem jeszcze raz listę roślin zawierających mrówcze ciała i od razu przypomniałem sobie, że glistnik jaskółcze ziele też jest trujący. Z jednej strony nasiona mają elajosomy, specjalnie dla mrówek przecież. Z drugiej jednak strony są trujące. Na pewno dla ludzi, ale czy dla mrówek? Postanowiłem na razie nie ryzykować i z ostróżką się wstrzymam, jak rozluźni się w magazynie to dostaną szczaw.

               

Co do samego gniazd to już dwa razy robiłem mycie szyb. Bałem się, że jak podniosę wieczko to mrówki wyleją się na świat i mnie zjedzą, ale uwijałem się sprawnie i delikatnie. Początkowo nawet się nie zorientowały, po chwili zrobiło się poruszenie,  ale robotnice nie chciały wychodzić za krawędź gniazda. Jak już przestały się krępować i piątka z nich jednocześnie ruszyła na podbój świata to przetarłem na sucho, zamknąłem i wyłapałem uciekinierki.  Wyszło na to, że w całej akcji najbardziej bałem się o to, że zgniotę jakąś kładąc wieczko. Robotnice kopały nowe korytarze do połowy października, po czym zrobiły sobie długą przerwę i dopiero pod koniec listopada zrobiło im się ciasno i w 24 godziny wykopały kolejny korytarz. Ciekawostką jest to, że słychać jak mrówki pracują w gąbce (nie wydaje mi się, moja żona potwierdziła). Muszą się trochę nawycinać i naszarpać, żeby wyrwać kawałek i czynnościom tym towarzyszy ciche chrupanie. Robotnice urobek wynoszą na arenę, nie moczą go, nie zalepiają szyb. Pomimo moich obaw nie wniosły piasku do gniazda, przytargały tylko dwa kamyczki które większość czasu leżą w kiblu, ale zdarza się, że mrówki noszą sobie je po gnieździe i zrzucają z samej góry głównego korytarza na dno (szkło). Więc gdyby ktoś pytał czy mrówki wydają dźwięki to moje nawet hałasują.

                                   

 Założyłem dziennik nawadniania, udostępniam.
24.09.-2ml ; 30.09.-1,5ml ; 04.10.-1,5ml ; 05.10.-1ml ; 10.10.-2ml ; 16.10.-2ml ; 19.10-1ml ; 22.10.-1ml ; 26.10.-1ml ; 29.10.-2ml ; 02.11.-2ml ; 07.11.-1,5ml ; 11.11.-0,5ml ; 15.11.-2ml ; 19.11.- 1ml ; 21.11.-1ml ; 26.11.-1,5ml ; 01.12-2ml
Zastanawiam się czy nasiona trujących roślin zawierające elajosomy mogą zaszkodzić mrówkom.
Chętnych do dyskusji na temat trujących nasion oraz mojej hodowli zapraszam tutaj.
Odpowiedz
Podziękowanie od:Kylovsky (31 Maj 2020 19:36)
#3
Przez ostatni miesiąc rozwój kolonii ruszył z kopyta. W sumie przez przypadek, bo mrówki cały czas gardziły podawanym białkiem, co najprawdopodobniej było główną przyczyną przestoju. Świerszcze od razu lądowały na śmietniku, karaczany trochę poskubane chwilę później. Ale jak zacząłem podawać muchy wychodowane dla nadrzewnic kolekcjonerki oszalały. Zjadają jedną sztukę co dwa dni i wydaje mi się, że zjadały by i dwie, ale nie ma co szaleć.
       
 Mrówki to nie bicepsy Pudziana, nie trzeba ich pakować do granic możliwości.
       
 Z resztek posiłku robotnice zaczęły budować latającą maszynę, w świecie zwierząt nic się nie marnuje.
   
 Dzięki zmianie diety potomstwa jest tyle ile było przed zimą, a liczebność kolonii to ponad 250 robotnic. Magazyn z nasionami znowu wrócił do probówki, jednak zostawiłem zbyt dużo miejsca.
   
Podczas świątecznego wyjazdu gniazdo przesuszyło się i dzięki temu zaobserwowałem to, że potomstwo nie jest już wnoszone do inkubatora. Zwiększa się ilość robotnic pijących wodę z areny i z inkubatora. Jak gniazdo jest wilgotne to piją tylko robotnice na arenie, te weteranki które już do gniazda nie wchodzą. Jest taka jedna, duża bez czółka. Dzięki znakom szczególnym mogę ją rozpoznać, zawsze jest na arenie albo w wężyku łączącym z gniazdem, ale nigdy w gnieździe. Niestety co do poidełka to się nie myliłem. Spód przepuszcza wodę i muszę stawiać je na kamieniu, bo piasek szybko ją wysysa. Podałem nasiona szczawiu, na początku same. Jedno ziarenko wniosły, ale szybko zniknęło, domyślam się, że na śmietniku. Potem zmieszałem szczaw z innymi nasionami i ładnie wszystko przebrały… zostawiając szczaw. Czyli raczej im nie pasuje. Dostały kawałeczek kłosa prosa, żeby miały się czym bawić, ale źle oszacowałem wielkość, po dwóch dniach magazyn pękał w szwach i musiałem przerwać zabawę. Do stałej diety dołączyłem sezam, bo strasznie im posmakował. Myśląc nad innymi zabawkami wpadłem na pomysł, że dam im główki bawełny, ale na tej arenie się nie zmieści, więc bawełna musi poczekać na nową większą arenę.
   
Pomyślałem, że na taką główkę będę wkraplał wodę, a robotnice będą się szarpać jak z watą w probówce. Może im się spodoba. Co do nasion ostróżki to jeszcze ich nie podaję, bo mrówki mają co jeść, ale decyzja już zapadła. Poświęcając czas lekturze odnajdywałem coraz więcej trujących roślin, których nasionami żywią się żniwiarki i co prawda ostróżki nie znalazłem, ale gdy się dowiedziałem, że jedzą nasiona rącznika pospolitego w których znajduje się rycyna doszedłem do wniosku, że jakaś tam ostróżka to dla nich będzie pikuś. Zjedzą i wydalą albo nie zjedzą i wyniosą.
   
Z innych ciekawostek podczas kryzysu białkowego podałem tofu (nie wędzone!!) obok karaczana i tofu zostało zjedzone w gnieździe, a karaczan został w karmidełku. Wpadłem na ten pomysł, bo tofu jest robione z nasion soi i jest jedynym roślinnym źródłem witaminy B12, czyli takie „mięso z nasion”. Niestety kilka dni później zacząłem podawać muchy, wszystko inne przestało się liczyć i tofu też jest ignorowane, ale coś czuję, że kiedyś wrócę do tematu.
   
Nie wspominałem jeszcze o tym jak kontroluję ogrzewanie. Obawiałem się, że kabel grzewczy pozostawiony samopas upraży mrówki jak kukurydzę, a sondowanie w gnieździe wydawało się zbyt problematyczne, dlatego sondę termostatu umieściłem w probówce, uszczelniłem wszystko watą i przymocowałem kabel grzewczy.
   
Do tej pory to rozwiązanie mnie nie zawiodło, temperaturę maksymalną w termostacie ustawiłem na 28st. W pokoju jest od 22 do 23st, mrówki się rozwijają czyli grzanie działa. Z tego samego kabla korzystają również nadrzewnice i są zadowolone, a niedługo będą również korzystać polskie gatunki gmachówek i jeżeli im też się spodoba to uznam to rozwiązanie za bardzo optymalne.
   
Dziennik nawadniania:
07.12.-2ml ; 10.12.-1,5ml ; 14.12.-1ml ; 20.12.- 2ml ; 21.12-1,5ml ; 27.12.-1,5ml ; 30.12-1,5ml ; 02.01-1ml ; 05.01-1,5ml ; 09.01.-1ml ; 12.01.-1ml ; 13.01.-0,5ml ; 16.01.-1,5ml ; 20.01.-1,5ml ; 23.01.-1,5ml
Odpowiedz
Podziękowanie od:Kylovsky (31 Maj 2020 19:36)
#4
Po ostatnim wpisie okazało się, że rozwojowy rozruch był pozorny. Mrówki pochłaniały spore ilości białka, ale wciąż przyrost był znikomy. Dopiero od ostatniego miesiąca wyraźnie widać, że mrówek przybyło. Wydaje mi się, że moja kolonia rozwija się powoli, ale takie wnioski wyciągam tylko z porównań z cudzymi opisami.

   

Ciężko stwierdzić z czego to wynika. Pokarmu im nie brakuje i jest różnorodny. Dogrzewanie chodzi na okrągło, wilgotności pilnuję. Może mi się tylko wydaje. Obecnie szacuję 300-400 robotnic. Kolonie zrobiła się bardzo aktywna, na arenie ciągły ruch. Mam problem z ocenianiem ilości zapasów nasion i podaję trochę w ciemno, bo robotnice zaczęły je składować w większości pod kamieniami na arenie. Muszę je trochę pozaczepiać, potrząść korzeniem, popukać w kamień, wtedy zaczynają wynosić i tak mogę szacować ile im zostało.  Z tego powodu już niedługo zrobię im nową arenę z wylewką. Przerobiłem pokrywę na rant przy użyciu dremela, nałożyłem fluon, ale chyba zrobiłem to niedokładnie, bo czasem znajduję małą robotnicę szwendającą się po pokoju.

   

Najbardziej obawiam się, że wlezie do innych mrówek i narobi zamieszania. Możliwe, że rant jest za mały (niecałe 2 cm), ale od początku był ograniczony otworami wentylacyjnymi. W gnieździe robotnice kopały ciągle w części wilgotnej, a część sucha pozostawała nietknięta. Doszło do tego, że wykopały ogromną pieczarę i teraz mają problem z wychodzeniem z piwnicy, bo po szybie jest im ciężko.

           

Wpadłem na pomysł, że przełożę kabel i zacznę nawadniać drugą stronę, niestety za późno na to wpadłem i teraz 1/4 gniazda to dziura. Wydaje mi się, że kolonia jest już na tyle duża, że może dostać kolejny moduł. Najprawdopodobniej ten przestanę nawadniać, a zacznę nowy. Zauważyłem, że żniwiarki są strasznie wybredne co do białka. Wydaje mi się, że nie lubią zbyt długo mrożonego jedzenia, albo szybko im się przejada. Świeżego zjedzą nawet świerszcza, ale wystarczy, że ów poleży kilka dni w zamrażarce i od razu wynoszą go na śmietnik. Muchy im smakowały bardzo przez miesiąc, teraz patrzeć na nie nie mogą i jedzą tylko karaczany które kupiłem niedawno.

           

Podałem też drugi raz tofu i znowu zjadły. Zniknęły też nasiona ostróżki i nie zauważyłem zwiększonej śmiertelności, aczkolwiek mogą być po prostu niezjedzone i pochowane pod kamieniami. Do szczawiu też się przekonały i podczas żniw zbierają go równo. Pionowe poidełko się nie sprawdziło, bo osuszały je w ciągu dwóch godzin i przez to mech zmarniał. Pozbyłem się go bo ostatnio nie miałem czasu na intensywną pielęgnację i zrobiłem klasyczne poidełko. Przestałem też prowadzić dziennik nawadniania, robię to już na czuja. Najprawdopodobniej przez to, że jest więcej tuneli i pustych przestrzeni gniazdo przesycha szybciej i nawadniam je troszkę częściej.

   

Czy kolonia rozwija się prawidłowo? Czy to już czas na kolejny moduł? Zapraszam do dyskusji.
Odpowiedz
Podziękowanie od:Kylovsky (31 Maj 2020 19:36)


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Messor barbarus - graniczq graniczq 1 251 25 Sty 2021, 22:56
Ostatni post: graniczq
  Messor Barbarus - pierwsza królowa Zenith 0 276 16 Gru 2020, 12:55
Ostatni post: Zenith
Big Grin Messor capitatus-dokładny dziennik AntsAndterra 2 675 28 Cze 2020, 13:49
Ostatni post: AntsAndterra
  M. barbarus Anakin04 1 459 26 Sty 2020, 15:48
Ostatni post: Anakin04
  Messor barbarus - trudne początki farbar 1 664 26 Lis 2019, 16:22
Ostatni post: farbar

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

1 gości