#1
Witam w dzienniku mojej kolonii Camponotus nicobarensis, czyli gatunku, który nijak nie pasuje do swojego rodzaju. Dlaczego moim zdaniem (i nie tylko moim) ten gatunek nie pasuje do swojego rodzaju dowiecie się z tego dziennika. Zbierałem się do napisania tego dziennika prawie rok więc pierwszy wpis to będzie streszczenie całego pierwszego roku tej kolonii u mnie a potem postaram się systematycznie dodawać aktualizacje.
Zacznę więc od początku:
Kolonia doszła do mnie 22 listopada 2018 roku. Przyszła do mnie z Krainy mrówek i była to królowa razem z 9 robotnicami (o ile dobrze pamiętam). Kilka dni później pojawił się pierwszy pakiet jaj. Od tamtego czasu aż do dzisiaj mrówki rozwijały się bezproblemowo. Po około 3 tygodniach pojawiły się pierwsze poczwarki a po miesiącu pierwsze robotnice odchowane u mnie. Kolonia dalej rozwijała się bezproblemowo. 2 stycznia 2019 pojawiła się pierwsza robotnica media (o ile dobrze pamiętam to była to 21 mrówka w kolonii). 
8 lutego dostały pierwsze gniazdo. Było to gniazdo korkowe "KATOWICE" które zostało mi po jakiejś wcześniejszej kolonii. Mrówki bardzo szybko się w nim zaaklimatyzowały jednak przez długi czas nie drążyły w korku. Zaczęły to robić dopiero gdy tak naprawdę przestały się mieścić w dostępnym dla nich miejscu. Wtedy drążenie zaczęło się na dobre i szybko przegryzły się do kolejnych komór. Kolonia zjadała (i dalej zjada) ogromne ilości miodu jak i owadów karmowych. Nie były w ogóle wybredne. Co dostawały to jadły ze smakiem. A jednym z ich ulubionych zajęć po objedzeniu się miodem było wylegiwanie się na ścianach areny. Wszystko szło dobrze aż do 10 sierpnia... Generalnie mrówki już ledwo się mieściły w gnieździe (było ich koło 400) i od dłuższego czasu planowałem dla nich nowe. Nie mogłem się jednak zdecydować jakie ma ono być. Czy korkowe, czy jakieś wiwarium czy jeszcze coś innego. Był to czas wakacji i wyjechałem na dwa tygodnie. Obiecałem sobie i mrówkom, że jak wrócę zrobię/kupię im odpowiednie gniazdo. Niestety mrówki nie były cierpliwe. Gdy wróciłem z wakacji własnie 10 sierpnia zastałem pełno mrówek w pokoju... Okazało się, że mrówki przegryzły się przez gumową zatyczkę do otworu w arenie i przez niego wyszły. Pół kolonii przeniosło się do pobliskiego kwiatka a reszta została w starym gnieździe tudzież krążyła po pokoju. Musiałem improwizować więc na szybko przełożyłem wszystko (kwiatek, formi i mrówki, które wyłapałem z pokoju) do starego akwarium, które uprzednio zabezpieczyłem talkiem. Niestety talk załatwiał sprawę tylko na jakieś pół h. Użyłem więc talkoholu. Ten w przeciwieństwie do suchego talku działał dłużej bo "aż" 3 dni. Wtedy zaczął się cały cyrk z tymi mrówkami. Codzienne ucieczki, brak porządnego gniazda... Uznałem na początku, że w sumie fajnie wyglądają w tej ziemii więc może je po prostu zostawię tak jak są. Tak też zrobiłem. Dosypałem ziemii a na wierzchu położyłem trochę rzeczy, które przywiozłem z wakacji (trochę ciekawego mchu i jeden duży porost). Dodam, że nie było to pod ochroną. Połowa kolonii wraz z królową zamieszkała pod tym porostem natomiast reszta kolonii z potomstwem została w gnieździe korkowym. Tak minęły z 2 miesiące. W między czasie szukałem różnych sposobów jak powstrzymać mrówki przed ucieczkami. Po różnych perypetiach i kombinacjach udało się zakończyć ucieczki. Zastosowałem pokrywę korkową, której głównie używam w nocy (gdy aktywność mrówek jest najwyższa). Mrówki szybko ogarnęły, że droga ucieczki została odcięta i zaniechały ich zupełnie co pozwala na odkrywanie akwarium w godzinach dziennych (głównie od 14-16 do północy). Od kiedy stosuję taki system nie uciekła mi ani jedna mrówka. Oczywiście inne bariery też są (suchy smar PTFE i fluon) ale pewnie na dłuższą metę by nie dały rady.
Podczas ucieczek sporo mrówek straciło niestety życie co sprawiło, że kolonia zwolniła z rozwojem. Dopiero gdy skończyły się ucieczki, kolonia ruszyła pełną parą. 
W ten sposób dochodzimy do ostatnich dni/tygodni. Liczebność mrówek jest ciężka do sprawdzenia gdyż żyją ciągle pod porostem (przeniosły się tam całą kolonią) jednak patrząc na liczbę potomstwa jak i robotnic i ich apetyt mogę oszacować, że jest ich koło 2 tysięcy.
Znacie już ich historię to teraz trochę o warunkach w jakich je trzymam. Zacznijmy od pokarmu: karmię je miodem, owocami, owadami karmowymi, galaretkami i mięsem.
Białko dostają od 2 do 4 razy w tygodniu. Dużą porcję miodu dostają raz na tydzień. W przerwach między miodem dostają sporo owoców (mandarynki, winogrona, jabłka, banany itd.) Czasami dla urozmaicenia diety dostają galaretkę. W tej chwili jestem na etapie sprawdzania co najbardziej lubią oraz co w jakim czasie zjedzą, żeby sprawdzić ich żarłoczność?
Jako, że mrówek przybywa z każdym dniem to i wyniki stają się coraz lepsze i to pokazuje ich żarłoczność. 
Jeżeli chodzi o ulubione jedzenie:
Ranking owoców od najulubieńszych do tych mniej lubianych: 
1. Mandarynka
2. Winogrona
3. Banan
4. Jabłko
5. Inne wynalazki takie jak: arbuz, kaki, figa lub cherrymoja.
Teraz sprawdzam smaki galaretek. Mam 3 smaki (banan, mango i truskawka).
Ponpierwszej turze wygrywa banan, na drugim truskawka a na trzecim miejscu plasuje się mango. 
Co do białka to jak na razie dostajądostaj karaczany tureckie i mięso. Mam w planie kupno karaczanów madagaskarskich i dodatkowych karaczanów tureckich. W tej chwili zjadają koło 18 dorosłych karaczanów tureckich co 2-3 dni. 
O pokarmie już się nagadałem więc teraz reszta. Kolonię grzeję kablem grzewczym położonym pod akwarium w miejscu gdzie mają gniazdo (pod porostem). Jeżeli chodzi o wilgotność to mają dostępną probówkę z wodą. Do tego albo zraszam arenę  albo podlewam konewką. W tek chwili nie podlewałem ich od prawie tygodnia gdyż cały czas panuje bardzo wysoka wilgotność. Mrówki drążą bardzi fajne korytarze w mokrej ziemii oraz budują fajne struktury z ziemii oraz kawalków mchu i porostu.
 Wczoraj zamówiłem dla nich dwa sandwiche 30x30 cm oraz jedną arenę 30x30. W razie gdyby arena okazała się za mała (co jest bardzo prawdopodobne) dołączę.im drugą podobną. Następna aktualizacja będzie prawdopodobnie gdy już do mnie przyjdą gniazda i arena i zacznę przeprowadzkę kolonii. Nie będzje to lałat ale może się uda.
Dajcie znać jeżeli macie jakieś rady/pomysły  dla mnie zarówno w kwestii hodowli jak i sposobu pisania?
Teraz przedstawię fotograficzny dziennik (z góry przepraszam za jakość zdjęć ale zarówno moje umiejętności robienia zdjęć jak i sprzęt, którym je robie zostawiają wiele do życzenia).Postaram się to ułożyć chronologicznie i dać krótkie opisy.

06.12.2018
Jedno z pierwszych zdjęć kolonii:     
23.12.2018
Pierwsze poczwarki:     
02.01.2019
Pierwsza robotnica media: 
   
08.02.2019
Przeprowadzka do gniazda: 
   
06.04.2019
   
27.04.2019
Robi się ciasno:
   
17.05.2019
Grzanie potomstwa:     
Pierwsze gryzienie korka:     
08.06.2019
Pierwsza komora odblokowana:     
09.06.2019
Jak już ruszyły z gryzieniem to na dobre:     
17.06.2019
Takie tam z miodem:     
20.06.2019
Całe gniazdo odblokowane! (Razem z bonusem w postaci komory nawadniającej?):     
14.07.2019
Leżakowanie po miodku:       
   
29.07.2019
Ostatnie zdjęcia przed wyjazdem:     
   
12.08.2019
Gniazdo w kwiatku: 
   
16.08.2019
Gniazdo wersja 1.0: 
   
Gniazdo wersja 2.0:     
Gniazdo wersja 3.0:     
11.09.2019
Klęska urodzaju:     
27.11.2019
Kolacyjka w postaci modliszki:     
01.12.2019
Pierwszy test galaretki (banan):     
02.12.2019
Napchany galaretką "brzuszek":     
13.12.2019
Pierwszy raz zajrzałem od spodu:     
19.12.2019
Miodek:     
04.01.2020
Znowu poczwarki?:     
06.01.2020
Mandarynka po wizycie u nico:     
07.01.2020
Zwiększona porcja mandarynki:     
09.01.2020
13 karaczanów: 
   
   
10.01.2020
Poczwarki które udało się zobaczyć:     
   
Oraz nowy smak galaretki (truskawka):     
16.01.2020
Tym razem galaretka mango:     
Odpowiedz
Podziękowanie od:
#2
Kolonia rozwija się w zastraszającym tempie o czym świadczy liczba potomstwa:
   
   
   
   
Po policzeniu tego co jest na zdjęciach wyszło mi około 600 poczwarek i koło 300 larw a zapewne to nie wszystko. 
Do tego dochodzą jaja:
   
Apetyt kolonii stale rośnie dlatego gdy zaczęły zjadać ponad 60 dorosłych karaczanów tureckich tygodniowo postanowiłem przerzucić się na ciężkie działa czyli na karaczany madagaskarskie:
   
Kolonia pochłania również ogromne ilości owoców. Odkryciem tego tygodnia była gruszka, która przerosła moje najśmielsze oczekiwania: 
20:45
   
22:45
   
23:10
   
7:00
   
19:25
   
21:50
   
23:30
   
8:30
   
Jak widać na załączonych obrazkach gruszka bardzo im zasmakowała dlatego będę ją częsciej podawał. Na razie dałem im kaki ale efekt niestety gorszy:
   
Dodatkowo zaobserwowałem ciekawą rzecz w kolonii a mianowicie "super majora". Jest to major, który rozmiarowo jest pomiędzy typowym majorem a Q. Ma ogromną głowę (wielkości Q albo większą). Próbuję go złapać do zdjęć ale nie jest to łatwe. Jak na razie 2 próby zakończone niepowodzeniem ale będę dalej próbował.
Odpowiedz
Podziękowanie od:
#3
Kolonia dalej rozwija się w zastraszającym tempie... Robotnic przybywa w oczach. W tej chwili nie mieszczą się pod ziemią dlatego wylegują się na ścianach akwarium...
   
   
   
   
Ponad to przybyło ładnie wybarwionych robotnic (nie mówię tu o świeżo narodzonych robotnicach).
   
Zaobserwowałem też ciekawe zjawiska, których nigdy nie zaobserwowałem u innych mrówek.
Pierwsze zaobserwowałem tydzień temu gdy podałem mrówkom karaczana madagaskarskiego. Oczywiście mrówki się na niego rzuciły ale zainteresowało mnie co innego. Mianowicie to, że mrówki poruszały się bokiem (jak kraby) tak aby być prostopadle do karaczana. Dotąd za każdym razem jak mrówka chciała przejść np. od głowy do odwłoka karaczana to obracała się o 90°, szła kawalek prosto po czym obracała się znowu o 90° i jadła. Tym razem mrówka nie obracając się szła bokiem będąc cały czas zwrócona żuwaczkami w stronę karaczana. Może to normalne ale ja zaobserwowałem to pierwszy raz.
Drugie zjawisko, które zaobserwowałem to przyklejanie poczwarek do szyby. Jak zawsze rano przed wyksciem z domu, zajrzałem do nich. Na pierwszy rzut oka wszystko było normalnie tzn. kocioł na arenie i kilkaset mrówek na szybie. Jednak tym razem zauważyłem na szybie małe wybrzuszenie z mrówek. Zacząłem się temu przyglądać ale od strony areny było widać po prostu gęsto ułożone mrówki, tak że nic nie było pod nimi widać. Zajrzałem więc od drugiej strony i zastałem tam kilka poczwarek przyczepionych do szyby.
Od strony areny:
   
Od zewnątrz:
   
Nie wiem czemu to ma służyć bo jeszcze miały miejsce w gnieździe no ale mrówki wiedzą lepiej :p
Teraz już standardowe zdjęcia poczwarek:
27.01.2020
   
   
   
   
   
Można łatwo policzyć, że na zdjęciach widać 672 poczwarki i 505 larw. Oczywiście nie jest to rzeczywista liczba potomstwa. Liczyłem szybko no i jakość zdjęć nie jest najlepsza przez co poczwarki często się zlewają w jedną kupę i ciężko je policzyć... Ponad to poczwarki leżą w kupie a na zdjęciach widać tylko spodnią warstwę... Tak czy siak widać ile tego jest a przypomnę, że w kolonii jest tylko jedna królowa.
Teraz kolejny stały dział czyli nicobarensis i jedzenie:
   
Na krótko przed tragedią:
   
Niestety przeceniłem apetyt oraz inteligencję nico...
   
   

   
Niestety ich żarłoczność zaślepiła je na tyle, że zaczęły się topić w miodzie. Oczywiście nastąpiła akcja ratunkowa. Udało mi się wyłowić koło 100 żywych mrówek, które dałem na arenę do wylizania przez ich koleżanki. Niestety życie straciło koło 200 robotnic.
Więcej nie dostaną miodu w tak głębokim naczyniu...
Poczyniłem jeszcze jedną obserwację a mianowicie, że nico nie lubią mięsa. Nawet gdy przez dłuższy czas nie dostawały karaczanów to po podaniu mięsa niechętnie je skubały a potem zostawiły aż się zapsuło więc więcej im nie dam. Zostanę przy karakach :p

Nadal czekam na gniazda i arenę dla nich. Wszystko wskazuje na to, że przyjdą między 17 a 20 lutego.
Zobaczymy jak pójdzie przeprowadzka...
Odpowiedz
Podziękowanie od:
#4
Czas na aktualizację!!!
Od ostatniego wpisu minęło 1,5 miesiąca i orzez ten czas sporo się wydarzyło.
Idąc od początku: 
Dzieńpo ostatnim wpisie wyjechałem na tydzień zostawiając mrówki samym sobie. Gdy wróciłem zastałem taki widok:
   
   
Czyli w sumie standart... Natomiast pojawiła się nowa rzecz a mianowicie coś takiego:
   
   
   
Zdjęcia niestety tego dobrze nie pokazują ale mrówki użyły ziemi, resztek mchu iiii... No własnie nie wiadomo czego użyły żeby to wszystko połączyć w stałą konstrukcję... Jedyne co mi przychodzi do głowy to grzyb, którego zaobserwowałem w ziemii. Jego grzybnia łączyła ziemię w spore grudki. Być moze własnie to wykorzystały.
Ciekawe jest też, to ze wybudowały sobie 3 półeczki w rogu akwarium po którym najczęściej wchodziły żeby gryźć pokrywę z korka. Podczas tej operacji często mrówki spadały więc może te półeczki miały sprawić, żeby nie spadały na sam dół... Tylko takie zastosowanie mi przychodzi do głowy.
W czasie wyjazdu zdechła mi modliszka (ze staroścze starości) w związku z tym padła ofiarą nico:
   
Dodatkowo kilka turków:
   
Od dłuższego czasu dostawałem sporo pytań ile jest robotnic. Mnie samego też to intrygowało. Widziałem, że nie dam rady ich policzyć ale przynajmniej mogłem zobaczyć ile ich jest mniej więcej. W tym celu postanowiłem... (Dramatyczna pauza) Odkryć gniazdo!
https://youtu.be/jYPQ25W58CY
Niestety filmik pozostawia wiele do życzenia ale mniej więcej widać ile tych mrówek i poczwarek jest.
   
Oczywiście taka czynność nie mogła się obejść bez konsekwencji...
   
Zdjęcie pokazuje ugryzienie majorka nico... Nie sądziłem, że są w stanie dogryźć się do krwi... Inna sprawa, że natrafił na dobre miejsce gdzie skóra jest cienka j można łatwo ją chwycić. Na szczęście większość ugryzień się tak nie kończy.
W ramach przeprosin za zakłócanie spokoju mrówki dostały ogon i głowę homara to wygryzienia:
   
4 dni po zaglądnięciu do gniazda postanowiłem sprawdzić jak mrówki sobie radzą i zajrzałem od spodu. O to co zobaczyłem:
   
Jest to największa liczba poczwarek jaką udało mi się jednorazowo u jich zaobserwować i zrobiło to na mnie ogromne wrażenie!
Dodatkowo chyba pierwszy raz zaobserwowałem jajka w tym gnieździe oraz królową!!!
   
Jak widać jaj jest bardzo dużo a Q dalej jest spuchnięta...
Wiadome się stało, że przeprowadzka musi się odbyć jak najszybciej... Niestety moje zamówienie z gniazdami i arenami z różnych względów uległo opóźnieniu. Zaskutkowało to tym, że mrówki, które przestały się mieścić w gnieździe zaczęły na potęgę drążyć w pokrywie korkowej... Zaczęła się codzienna walka i łapanie mrówek w pokoju. Mrówki uciekały setkami. Nie mogłem się doczekać kiedy je wszystkie przeprowadzę i będę miał spokój z ucieczkami. 
Oczekując na paczkę zacząłem się zastanawiać dlaczegow akwarium w ogóle nie widzę trupów... 
Któregoś wieczora zaobserwowałem, że na arenie co druga robotnica ma w żuwaczkach kawałek trupa. Dziwne, że tak dużo nagle tego było... Widziałem też jak 3 robotnice rozrywały jednego trupa. Co gorsza potem zauważyłem też coś takiego z żywą robotnicą... 
Rano nie było śladu po trupach. Tego samego dnia, wieczorem znowu się przyglądnąłem i sytuacja była podobna do tej w poprzedniego wieczora... Dziwne.
Spotkałem też coś takiego w pokoju:
   
Żeby było smieszniej to robotnica całkiem żwawo się ruszała... 
Mam śmiałą teorię, która prawdopodobnie jest nieprawdziwa, że nico zjadają trupy uzupełniając w ten sposób białko przez co nie popadają w stagnację tak jak to Camponotus mają w zwyczaju...
Zobaczymy jak sytuacja się rozwinie.

Paczka przyjechała do mnie 27 lutego. Miałem dla nico przyprzygotowane 2 sandwiche o wymiarach 30x30x2 oraz arenę 30x30. Szybko przygotowałem jeden sandwich i wstawiłem do akwarium. Zaczęło się intensywne kopanie!
6 marca:
   
   
7 marca:
   
   

11 marca odkryłem pokrywę żeby zrobić zdjęcie gdy na sandwichu znalazłem mutanta o którym wpominałem w którymś z poprzednich wpisów. Tym razem udało mi się go odłowić!
   
Tutaj porównanie do "standardowego" majorka (chyba, że to wszystko są media a ten mutant to normalny major):
   
   
   
   
Wydaje mi się, że dobrze widać różnice (głównie w rozmiarze głowy).

W między czasie gdy mrówki przenosiły się do sandwicha ja robiłem im arenę. Zdecydowałem się na metodę kolegi Korka polegającą na wylaniu gipsu a następnie nalepienie na gips piasku za pomocą wikolu. Nie było to łatwe bo utrudniłem sobie zadanie... Po wielu wysiłkach udało się. Niestety jest sporo niedociągnięć ale nie są bardzo widoczne od frontu.
Oto efekt:
   
   
   

W tym czasie mrówki zdołały przekopać prawie calego sandwicha i wnieść do niego część poczwarek. 
   
   
Mimo to bardzo dużo mrówek i potomstwa było poza sandwichem. Zdecydowałem więc aby wstawić do akwarium drugiego sandwicha. Oczywiście nie mogło być tak pięknie... Bardzo chciałem aby drugi sandwich miał białą mieszankę. W tym celu zamówiłem białą glinę od Reptility. Zrobiłem odpowiednią mieszankę, napełniłem sandwich. Niestety podczas nawadniania mieszanka zwiększyła swoją objętość (co nie miało miejsca w przypadku poprzedniej gliny). Na skutek tego jedna z szyb pękła... Zakleiłem pęknięcie silikonem i to zabezpieczyłen taśmą klejącą. Uznałem, że zaryzykuję i dam go pomimo pęknięcia dla nico. Tak też zrobiłem.
Po kilku dniach pojawiły się kolejne dwa pęknięcia. Co prawda mniejsze bo to pierwsze było przez całą długość sandwicha a te odchodziły od tego pęknięcia.
Na szczęście sandwich dalej się trzymał dobrze.
Po 8 dniach wpuściłem kilka mrówek na arenę, żeby zobaczyć czy rant z fluonem dobrze działają oraz jqk mrówki się na niej prezentują. 
Doszedłem do 3 wniosków:
1. Mrówki prezentują się świetnie.
2. Rant działa doskonale.
3. Te mrówki są niesamowite!
Po paru minutach mrówki zaczęły wspinać się na wrzos po czym z niego zeskakiwać. Czasami lądowały na rancie dzięki czemu mogły swobodnie uciec...
Gdy konstruowałem arenę liczyłem się z tym, że czasami jakaś może spaść na rant ale po tylu przejsciach z tymi mrówkami i ucieczkami setek robotnic pojedyncze robotnice w pokoju to dla mnie nie problem. Nie sądziłem jednak, że będą celowo wyskakiwały. 
Udało mi się nagrać kilka skoków:
https://youtu.be/fkdN6p5pJAk
To lekko pokrzyżowało moje plany.
Postanowiłem odgiąć wrzosy w stronę środka areny tak aby oddalić je od rantu uniemożliwiając mrówkom wyskakiwanie na zewnątrz.
Następnego dnia czyli 25 marca podjąłem decyzję o przeprowadzeniu mrówek. Wiedziałem, że operacja nie będzie łatwa. Musiałem wyciągnąć sandwiche (na których było pełno mrówek) z akwarium, następnie oczyścić je z mrówek i ziemi, zakleić nowo powstałe pęknięcia a następnie podłączyć do nowej areny. Na koniec wyłapać kilkaset mrówek z akwarium i dać na nową arenę. 
Nie było łatwo ale się udało!
Oto efekt:
   
   
   
Pierwszy posiłek z "wulkanu":
   

Możliwe, że za jakiś czas gdy mrówki porządnie przekopią sandwiche i będzie coś więcej widać to arena pójdzie na półkę niżej aby zrobić miejsce na wyeksponowanie tylnego sandwicha ale to się jeszcze zobaczy w przyszłości.

I tak na koniec:
Dzisiaj przekopałem ziemię z akwarium. Znalazłem tysiące saprofagów (co mnie w ogóle nie zdziwiło) ale oprócz tego ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, znalazłem stonogi tropikalne!!! Jakieś 4 miesiące temu wrzuciłem jakieś 5 na próbę bo słyszałem, że nico je zjadają. Ślad po nich zaginął tak jak przypuszczałem. Myślałem, że zostały zjedzone. Teraz się okazało, że się pięknie rozmnozyły i jest ich kilkadziesiąt!!!
Mała rzecz a cieszy!
Tym optymistycznym akcentem kończę.
Najbliższa aktualizaja pewnie dopiero gdy będzie coś więcej widać e sandwichach albo gdy wydarzy się coś ciekawego.


Załączone pliki Miniatury
   
Odpowiedz
Podziękowanie od:
#5
Dziennik nico wreszcie doczekał się aktualizacji (drugie podejście). 
Po kolei:
Wiele nie minęło a robotnice zaczęły uciekać...
Nie pomagała zmiana warstwy fluonu oraz nakładanie talkoholu... Po długich zmaganiach postanowiłem zaryzykować i zainwestować w barierę TUP TUP BENC! Jest to bariera olejowa produkowana przez firmę Anthillshop, która podobno działa na mrówki chodzące po fluonie. Zakupiłem więc dwie fiolki i wyczekiwałem przyjścia paczki. Gdy nadeszła, czym prędzej odpiąłem arenę, wyłapałem robotnice, starannie wymyłem rant i nałożyłem nową barierę. Szło to dosyć mozolnie ze względu na utrudniony dostęo do rantu oraz patyczek, którym się to nakłada (w zestawie). Patyczek ten świetnie się sprawdza gdy jest prosty dostęp natomiast w moim przypadku było to bardzo upierdliwe. Postanowiłem więc nanosić barierę na palec i palcem przejechać po rancie. Poszło znacznie szybciej. Pozostało tylko czekać na efekty. Podłączyłem arenę i okazało się... (Dramatyczna pauza) Że był to strzał w 10!!! 
Pierwszy test bojowy nowej bariery:
   
Problem ucieczek przez rant został rozwiązany (tak wtedy myślałem...)
Niestety przez całe to wojowanie z fluonem, talkoholem i na koniec "tuptusiem" spowodowało mocne uszkodzenia wrzosu, który był na arenie. Niestet nie wygląda teraz tak dobrze jak wyglądał ale mówi się trudno.
Barierę nałożyłem 8 kwietnia. Pierwsza robotnica wydostała się z areny 13 maja. "Tuptuś" wytrzymał miesiąc! Może nie jest to jakiś zniewalający wynik ale w porównaniu z fluonem (kilka/kilkanaście godzin) jest to znacząca zmiana... Bariera została odnowiona i działa do dziś. Użyłem jej też u P. dives, którym też się zdarzało przechodzić przez rant. Posmarowałem im rant też 8 kwietnia z tą różnicą, że nie musiałem jej odnawiać bo póki co nic nie uciekło.
Tutaj kilka zdjęć z okresu ucieczkowego:
   
   
   
Gdy już mogłem spać spokojnie mogłem zabrać się za obserwacje!
Postanowiłem przestawić cały set-up w dogodniejsze miejsce do obserwacji. Tego samego dnia to jest 31 marca zrobiłem zdjęcie jednego z dwóch sandwichy i wyglądało to tak:
Mrówki miały dobry apetyt, który przedstawiają te zdjęcia:
   
   
   
   
   
   
Niestety dobry apetyt miały tak naprawdę tylko w stosunku do węglowodanów... Na owady nie było za dużo chętnych (a przynajmniej mniej niż było wcześniej). Dodatkowo nie przybywało za bardzo potomstwa...
Był okres gdy bałem się, że Q padła, jednak moje wątpliwości rozwiały się gdy zobaczyłem kilkadziesiąt świeżych larw. Wychodzi na to, że była to po prostu krótka stagnacja. Zainteresowanie owadami delikatnie wzrosło ale cały czas jest bez szału. 
W między czasie kolonia odnotowała dwie próby ucieczki... Pierwsza gdy wypchnęły watę zatykającą jedno z wejść do gniazda. Na szczęscie szybko to zauważylem i skończyło się tylko na ucieczce jakiejś setki robotnic, które biegały w okolicach gniazda. Druga próba była zaraz po odnowieniu bariery olejowej. Podczas smarowania musiałem przekręcić arenę aby dostać się do kawałka rantu. Następnie odwróciłem arenę spowrotem jednak nie zauważyłem, że postawiłem ją dwa cm dalej... To wystarczyło mrówkom. Spostrzegły, że jak wejdą na najwyższy pęd wrzosu to sięgną półki nad nimi. Tutaj też szybko zareagowalem i skończyło się na kilkudziesięciu robotnicach.
Tutaj zdjęcie zrobione 5 minut po odsunięciu areny od półki:
   
   
Od tego momentu jest spokój... 
Z ciekawostek to zauważyłem, że robotnice "wkładają" larwy w ściany korytarzy:
   
Nie do końca wiem czemu to ma służyć... Raczej nie do budowy oprzędu (jak u Ponerinae) bo larwy były za małe. Może coś z wilgotnoscią związane. Jak ktoś ma jakiś pomysł to chętnie usłyszę.
Mrówki nie są jakieś bardzo chętne do kopania w sandwichach ale może teraz gdy wyszły z stagnacji to ruszą z kopyta z wykopaliskami. 
W najbliższym czasie planuję zakupić większą arenę bo na obecnej robi się powoli ciasno:
   
   
Jeszcze nie wiem jakich dokładnie wymiarów i z jakim wystrojem ale będę kombinował.
Na koniec kilka zdjęć z ostatniego okresu:
Pierwsze karaczany z nowej areny więc nico postanowiły to uczcić wciągając flagę na maszt:
   
Gniazdo z 31 marca:
   
Takie tam z miodkiem:
   
   
   
   
Pełnoprawny majorek:
   
Pierwsze (chyba) zaobserwowane przeze mnie poczwarki bez oprzędu u tego gatunku:
   
Skoczkowie:
   
I na koniec galaretka:
   
   
Oczywiście zapraszam do zadawania pytań bądź dzielenia się przemyśleniami/radami:
https://forum.antsofpoland.eu.org/Thread...nik%C3%B3w
Odpowiedz
Podziękowanie od:


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Camponotus herculeanus Kowal 8 1,705 01 Maj 2021, 13:27
Ostatni post: Kowal
  Camponotus fallax Kowal 5 987 23 Kwi 2021, 19:24
Ostatni post: Kowal
  Monomorium pharaonis - Dziennik Chivay 3 806 02 Kwi 2021, 21:25
Ostatni post: Chivay
  Dziennik wszystkich kolonii Terra ludź 0 149 19 Mar 2021, 22:24
Ostatni post: Terra ludź
  Polyrhachis dives-Dziennik Terra ludź 0 261 19 Lis 2020, 12:53
Ostatni post: Terra ludź

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

1 gości