#1
Cześć, 
Chciałbym w tym wątku poprowadzić dokumentację rozwoju kolonii Camponotus herculeanus.

Kolonię pozyskałem w lutym 2019 ze spróchniałego pnia. Składała się wtedy z królowej, dwóch robotnic i paru maleńkich larw - wielkości jajka, widocznie wykluły się tuż przed zimowaniem.
W związku z tym zakładam, że kolonia zaczęła życie podczas rójki w 2018 roku.
Edit (2021): Z perspektywy czasu uważam, że pozyskiwanie kolonii z natury nie było dobre, wtedy nie byłem tego świadom. Nie polecam niszczenia natury tylko po to, by znaleźć mrówki. Zwłaszcza w przypadku gatunków, których rójkowych królowych na rynku co roku jest masa i nie są wybitnie drogie. 

11.02.2019
Zdjęcie z dnia pozyskania: robotnice zaczęły się ruszać, gdy tylko się nieco ogrzały, królowa wybudzała się w temperaturze ok. 15°C przez 3 dni. 
   

13.03.2019
Miesiąc później kolonia wybudziła się na dobre, larwy urosły i owinęły się w kokony, a królowa przygotowała dla mnie niespodziankę:
   

16.04.2019
Minął kolejny miesiąc. Kolonia zaczęła powoli nie mieścić się w przygotowanej przestrzeni w próbówce. Od dłuższego czasu miały podpiętą małą arenę i nie karmiłem ich w próbówce, więc nadmiarową przestrzeń oddzieliłem kolejną przegrodą, ale mrówy wyraźnie olały temat i cały czas traktowały tę przestrzeń jako miejsce spożywania karaczanów, co spowodowało, że nie miałem jak im sprzątać. Za to ochoczo wynosiły w nocy poczwarki na arenę, bo arena leżała tuż przy kablu grzewczym (a próbówka w odległości paru cm od kabla). Nawet podebrałem parę do próby adopcji na samotnej Q Camponotus ligniperda (bez sukcesu, nie opiekowała się nimi i została już tylko jedna, którą zapewne będę musiał otworzyć sam).
 W tym momencie szacowałem liczebność kolonii na ok. 20 robotnic i uznałem, że pora podłączyć im jakieś gniazdo i większą arenę.
   

22.04.2019
Okazało się, że nie potrafiłem ich policzyć na żywo Tongue Mrówy przeniosły się do nowego gniazda w ciągu pierwszej nocy i tylko paru maruderów błąkało się po próbówce. Gdy policzyłem (za pomocą zliczarki https://mrowki.eu.org/licznik/) mrówencje, uwzględniając jedną robotnicę na arenie, to wyszło mi 33 robotnice - niezły przyrost jak na nieco ponad 2 miesiące od stanu 2 robotnic. W dodatku nie spoczywają na laurach, mają sporo potomstwa w każdym stadium rozwoju, w tym jedną poczwarkę wyraźnie większą, niż dotychczasowe. Dzięki temu, że mają gniazdo i jest ono ogrzewane z jednej strony, to zaczęły rozdzielać potomstwo wedle potrzeb wilgotności i temperatury. Myślę, że decyzja o przeniesieniu do gniazda była słuszna.
   
Odpowiedz
Podziękowanie od:
#2
Minęło trochę czasu, pora na update.

Kolonia ma się świetnie, póki co jedyne śmierci robotnic wynikały z mojego przytrzaśnięcia dwóch z nich  Sad
Ta duża poczwarka oczywiście okazala się być pierwszym majorem: edit: później pojawiły się zdecydowanie większe sztuki.
   


8.06.2019
Rozrosły się tak bardzo, że postanowiłem znowu dać im nowe gniazdo - zwłaszcza, że w starym przeznaczyły jedną komorę na śmietnik, co jest potencjalnym zagrożeniem roztoczowym. 
Traf padł na klasyczne gniazdo korkowe wbudowane w szklaną arenę 10x10x20cm - od dawna mi się takie gniazdo marzyło, a teraz wreszcie miałem co w nie wpuszczać.  Popełniłem jednak duży błąd: znając wentylację tych aren postanowiłem postawić na w miarę suchy setup i próbówkę z wodą. Nasypałem suchego piasku, położyłem probówkę 16x160mm wypełnioną wodą iii... najwyraźniej za słabo ubilem watę i cała ta woda zmieniła suchą plażę w muł z dna. Mrówki postanowiły to wykorzystać i zacząć w nim drążyć, czego bardzo nie chciałem od samego początku - dlatego też piasku było 0,5-1cm i nie był wzbogacany gliną. 
Obecnie większość mrówek, wraz z królową, mieszka w korku, a część huncwotów-rebeli mieszka w piachu. Mam nadzieję, że po osuszeniu areny wyprowadzą się same.
Liczebność: Q + 80W 
   
   
Odpowiedz
Podziękowanie od:
#3
Dawno nie dawałem znać, bo nie bardzo było o czym. Mrówki we wrześniu popadły w stagnację, a nie miałem na nie miejsca w lodówce i czekałem na chłody, by przezimować je na balkonie. Spędziły najpierw miesiąc na parapecie pod oknem (10-18 stopni), a następnie miesiąc na balkonie. Po stopniowym przeprowadzeniu ich do temperatury pokojowej z radością zauważyłem, że zaczęły być aktywne - szukają jedzenia, zjadły miód, rozszarpały karaczana, pogryzły trochę korka. Nie widziałem ani jednej martwej robotnicy, więc mimo przymrozków w nocy zimowanie  obyło się bez ofiar - co mnie nie dziwi, bo widziałem, że w naturze zimują często w drewnie na powierzchni ziemi (z takiego drewna też pochodzą). Sam gatunek sięga tak daleko na północ, jak występują drzewa.

Fotki brak - nic ciekawego, tylko gniazdo pełne mrówek. Znowu grzebią też w arenie, mróz i długotrwale podniesiona wilgoć zlepiły trochę piasek i znowu w nim ryją.
Odpowiedz
Podziękowanie od:
#4
Wkrotce po koncu stagnacji okazalo sie, ze nijak sie nie mieszcza w gniezdzie. Przeprowadzilem je, stary korek byl przeryty w kazda strone. Zimujacych larw bylo duzo, ale dopiero jako poczwarki pokazuja swoja ilosc. Sa tez jaja i nowe larwy, lecz niestety ubylo ich przy przeprowadzce, a przynajmniej ich nie widze tyle, co przed koncem przeprowadzki.


Załączone pliki Miniatury
   
Odpowiedz
Podziękowanie od:
#5
Zimujące larwy są już robotnicami, policzyłem sobie dzisiaj gniazdo + arena i jest ich nieco ponad 200. Przeprowadziłem je do mniejszego gniazda, w tym betonie robiły straszny śmietnik. Nowe gniazdko ładniej się też prezentuje - jest z drewna. Niestety mam z nimi problem. Królowa wyraźnie czerwi, od miesiąca pojawia się coraz więcej jaj, jak na poniższym zdjęciu:
   
Nie liczyłem ich dokładnie, ale razem z tymi, które były w momencie robienia zdjęcia w gnieździe spokojnie setka ich jest. To wróżyłoby szybki rozwój, ale tak nie jest - bardzo niewiele z nich wykluwa się do larw, w gnieździe jest parę larw i paręnaście poczwarek. Ewidentnie z jakiegoś powodu postrzymują jaja. Spadła też chęć na białko, czasem zjedzą, czasem tylko upewnią się, że nowe białko jest trupem, a nie udającym trupa robakiem. Co ciekawe, częściej zjadają mączniki, niż karaczany czy muszki. 
Podejrzewam, że problemem jest wilgotność - gniazd drewnianych się nie nawadnia, więc muszą robić to same, lecz w przeciwieństwie do korkowego gniazda, które miały wcześniej - z tego wilgoć ucieka szybciej. Tezę tę popiera też zainteresowanie mrówek kroplami wody z opryskiwania areny oraz fakt tego, że 30-40% kolonii spędza czas na arenie, a nie w gnieździe! Czekam na dostępność gniazd w Anthillshop - planuję kupić takie samo, jak ma korek. Jest ono otoczone akrylem z każdej strony, więc parowanie wody będzie znacznie wolniejsze. 
Póki co zastosowałem trik, którego już użyłem raz wcześniej ze zbyt szybko parującym gniazdem betonowym - owinąłem gniazdo folią spożywczą. Gniazdo jest brzydsze, ciężej się obserwuje, ale lepiej spełniać będzie swoją podstawową rolę - utrzymywanie mrówek w dobrej kondycji. A samo gniazdo prezentuje się o tak:
   
Odpowiedz
Podziękowanie od:
#6
Mrówki przeniosłem (tak, jeszcze raz) do gniazda Pszczyna przed zimowaniem. Chciałem do Zwierzyńca, czekałem sporo czasu na jego dostępność, ale w końcu stał się dostępny dopiero po zamówieniu Pszczyny... Gniazda są prawie takie same, tylko mają inny wzór wydrążonych wstępnie gniazd. Coś czuję, że w tej Pszczynie się zakopią poza widokiem Big Grin

Po przeprowadzce trafiły do lodówki i spędziły tam czas od 27.07.2020 do 08.09.2020. Dziś zastałem u nich pierwsze jaja w tym sezonie:

.png   hercu_wiosennejaja.png (Rozmiar: 336.9 KB / Pobrań: 122)


Dostały też nową arenę, a gniazdo zawisło na ścianie szafki, ale to już w innym wpisie, bo muszę najpierw posprzątać dookoła Tongue

Edit: ponownie pojawił się problem z poprzedniego sezonu. Są jajka, są małe larwy, duże larwy są zjadane, nie ma poczwarek. Dostałem poradę, że jest to objaw zbyt krótkiego zimowania - toteż kolonia po dwutygodniowym schładzaniu trafiła 24.11.2020 ponownie do lodówki.
Odpowiedz
Podziękowanie od:
#7
Kolonia została wyjęta 18.02.2021 z lodówki. Szybko zaczęły się budzić, już 1.03.2021 zauważyłem pierwsze jajko w nowym sezonie. W dniu pisania postu wygląda na to, że wszelkie problemy zaniknęły - larwy są karmione i się przepoczwarczają, jaj jest ładny stosik, mrówki jedzą białko.
27.02.2021 zostały zabrane z chłodnego miejsca i zawisły ponownie na swoim miejscu:
   

Szybko pogryzły gniazdo i niestety dogryzły się do komory nawadniającej, więc teraz muszą same sobie je nawadniać. Nie dogryzły się tylko do dwóch małych komór, za to wyżłobiły niejedną własną. Poczwarek i dużych larw jest już wystarczająco, żebym przestał obawiać się wyginięcia tej kolonii. Zdjęcie niestety mocno od góry, bo robię z fleszem - bez niego mam zbyt słabe oświetlenie. 
12.03.2021:
   

Jajec też nie brakuje.
   
Odpowiedz
Podziękowanie od:
#8
Kolonia idzie do przodu bez wyraźnych problemów. Szybko pojawiły się stosy jaj:
24.03.2021:
   

Tym razem jednak rozwijają się prawidłowo dalej i zaowocowały one stosami larw i poczwarek.

Kolonia obecnie wygląda następująco:
23.04.2021
   
Ze względu na odbłyski ciężko jest mi zrobić dobre zdjęcie całości... Widać natomiast skraplającą się wodę u góry, wilgotność musi być wysoka, bo skroplenie wystąpiło przy nieznacznym obniżeniu temperatury (otwarcie okna). Samo gniazdo nie jest obecnie dogrzewane. Mrówki aktywnie spijają wodę z poideł na arenie, więc najwyraźniej taka wilgotna komora jest im potrzebna. Szkoda, że dogryzły się do nawadniania i muszę kombinować z wlewaniem przez otwór nieprzewidziany do tego celu Wink
Znaczna część potomstwa jest widoczna w trzech komorach w lewym dolnym rogu gniazda:
   
Gniazdo jest już pogryzione wzdłuż i wszerz, królowej od dawna nie widziałem, bo siedzi gdzieś w dodatkowych komorach. Od lewej strony da się spojrzeć nieco w strukturę gniazda według architektury gmachówkowej, a nie ludzkiej:
   

Bonus: zdjęcie beczkowozu Smile
   

Oraz pierwsze ruchy majora w asyście mniejszych robotnic:
   
   
Odpowiedz
Podziękowanie od:
#9
Wygrzebałem aparat, którym jestem w stanie objąć całe gniazdo bez problemów.
2021.05.01:
   
Odpowiedz
Podziękowanie od:
#10
Kolonia trafiła do lodówki 2021.07.01. Sezon był u nich dość krótki, dłuższy czas były ewidentnie w stagnacji, a ja czekałem tylko na ochłodzenie, by móc je bezpiecznie włożyć do lodówki.
Po raz pierwszy od marca odkręciłem je od szafy i mogłem zobaczyć tył gniazda. Wrzucam fotki ukazujące stopień przegryzienia gniazda, mrówki tez na nich trochę widać. Dużo larw w różnym rozmiarze mają naszykowane na "wiosnę".
   
   
   
   
Odpowiedz
Podziękowanie od:


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Camponotus fallax Kowal 6 1,254 24 Lip 2021, 15:54
Ostatni post: Kowal
  Camponotus herculeanus - korek korek 12 5,880 20 Sie 2020, 19:35
Ostatni post: korek
Photo Camponotus ligniperda - Warcel Warcel 0 399 17 Lip 2020, 00:48
Ostatni post: Warcel
  Dziennik Camponotus nicobarensis Jan Pru 4 1,865 27 Maj 2020, 20:29
Ostatni post: Jan Pru
Wink Dziennik Camponotus parius catfish_dude 2 661 11 Maj 2020, 20:52
Ostatni post: catfish_dude

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

1 gości